wtorek, 20 grudnia 2011

135 dni do matury...

Pochorobowe powroty do szkoły bywają trudne, zwłaszcza gdy całą się przespało a i tak chce się spać. A że grudzień nie sprzyjał, przynajmniej moim, wielkim perspektywą maturalnym itd, to zaglądam tu dopiero teraz, gdy dowiedziałam się kiedy moja próbna matura. Do niej zostało mniej dni niż w tytule, ale tego nie liczę.
Jutro pierwsza, jak dla mnie, od dawna matma i ostatnia w tym roku, więc moje serce się cieszy - powiedzmy.
Każdy okres czemuś sprzyja, a skoro nie maturze, to aktualnie świętom, studniówce etc. A i tak świąteczne zakupy zostały mi na ostatnią chwilę (jutro) co uniemożliwia pieczenie czegokolwiek na wigilie klasową w czwartek - za co zostałam zmiażdżona wzrokiem przez M. A to nie jedyny miażdżący wzrok dzisiejszego dnia...
...lekcja fizyki, która w temacie zawiera słowo "zadania" wygląda tak:
chłopak
dziewczyna
chłopak
dziewczyna
...
dziewczyna
wszystko zależy od tego, ile policzymy zadań. Osoba rozwiązująca zadanie, wybiera następną liczącą. I szczerze mówiąc, więzi damsko-męskie raczej mniej zażyłe więc idzie szybko. Dzisiejszy dzień jednak, był przejawem pewnej fanaberii świątecznego nastroju, jeśli można tak to ująć.
I wyglądało
chłopak
dziewczyna
chłopak
dziewczyna
dziewczyna
dziewczyna
dziewczyna
...
No... kolejnym był miażdżący wzrok koleżanki. Do tego był błagalny wzrok reszty... hm... takie granie na emocjach - ale to nic, jutro czeka mnie gra na miny wychowawczyni, która prawdopodobnie dowie się ode mnie, że zaburzamy porządek wigilii klasowej, taki oczywisty i wypracowany przez lata...
No i jeszcze "sikoreczka nie uzupełniła lekcji". Już kiedyś tak miałam, półtora tygodnia z gorączką i "musisz mieć wszytko uzupełnione na jutro". A matm w tygodniu było osiem...

Pozdrawiam wszystkich MATURZYSTÓW


Ida