Zdarzają się takie chwile, że mówisz sobie: koniec, już i tak się więcej nie nauczę. A tu nagle wieczorem przypominasz sobie... że jeszcze znaczna cześć materiału wchodzi na sprawdzian.
Takie olśnienie spłynęło na mnie dzisiaj wieczorem. Uległam pokusie powrotu do pasożytów. Bo czy wdziękowi tasiemca można się oprzeć?
Z przerażeniem odkryłam, że zgubiłam dość istotne ksero zawierające cykl życiowy bąblowca. Złudna nadzieja nauki z zeszytu odeszła wraz z otwarciem kajetu. Teraz to sobie mogę pluć w brodę, trzeba było być solidnym uczniem i sumiennie prowadzić zeszyty...
Niezorientowany czytelnik pomyśli: od czego są podręczniki?
Niestety, podstawowy kurs biologi nie obejmuje przywr, owsików, tasiemców i ich krewniaków, natomiast moją klasę TAK. Już nawet pożyczanie podręczników od klas z rozszerzoną biologią nic nie daje... nawet w nich wszystkiego nie ma.
Prawda jest taka, że dzięki parazytologi pożegnam się z 4 na świadectwie ukończenia szkoły. Na szczęście nikt nie patrzy na ocenę z biologii, przecież jestem na mat-fiz-inie. Jedyny minus to to, co ja dzieciom powiem jak za 15 lat będą oglądać świadectwo mamusi. "Każesz nam się uczyć a miałaś tylko dostateczny!"
Szukając zapomnienia w misiach -żelkach prezencie od zająca, i resztkach świątecznego ciasta życzę wszystkim dobrej nocy.
W końcu jutro rano trzeba wstać:-)
wtorek, 26 kwietnia 2011
sobota, 16 kwietnia 2011
Z miłości do słodkości...
Uwielbiam piec! W tygodniu niestety rzadko znajduję na to czas. Na szczęście sobotnie przedpołudnia mogę spędzić w kuchni. :-) W internecie znalazłam przepis na chałkę. Nie był skomplikowany, a chałkę maiłam okazję jeść tylko kilka razy. Szybka decyzja, jeszcze krótki spacer do sklepu po niezbędne składniki... i razem z siostrą zaszyłyśmy się w kuchni.
Na początku myślałam, że wyszło nam trochę za rzadkie ciasto, ale pięknie wyrosło i moja siostra sprawnie zaplotła z ciasta dwa warkocze. A robiła to pierwszy raz! W piekarniku ciasto podwoiło swoją objętość.
Jeszcze ciepłe ciasto, w moim wydaniu posypane cukrem pudrem - a do tego szklanka gorącego mleka... naprawdę miły akcent dzisiejszego popołudnia.
Niestety nie mam dzisiaj aparatu, nie mogę podzielić się zdjęciami mojego wypieku. Natomiast piękne fotografie chałki, takiej jak moja, można zobaczyć na blogu Liski, na którym znalazłam przepis jak krok po kroku upiec to kulinarne cudo!
Miłego wieczoru wszystkim miłośnikom wypieków!
Na początku myślałam, że wyszło nam trochę za rzadkie ciasto, ale pięknie wyrosło i moja siostra sprawnie zaplotła z ciasta dwa warkocze. A robiła to pierwszy raz! W piekarniku ciasto podwoiło swoją objętość.
Jeszcze ciepłe ciasto, w moim wydaniu posypane cukrem pudrem - a do tego szklanka gorącego mleka... naprawdę miły akcent dzisiejszego popołudnia.
Niestety nie mam dzisiaj aparatu, nie mogę podzielić się zdjęciami mojego wypieku. Natomiast piękne fotografie chałki, takiej jak moja, można zobaczyć na blogu Liski, na którym znalazłam przepis jak krok po kroku upiec to kulinarne cudo!
Miłego wieczoru wszystkim miłośnikom wypieków!
piątek, 8 kwietnia 2011
Witam wszystkich!
Co prawda do matury trochę ponad rok, ale prawdopodobnie każdy licealista myśli o niej długo na rok przed tym 4 maja. Mam 17 lat i jestem w 2 klasie w liceum. Moja wychowawczyni już w przyszłym tygodniu chce wiedzieć wstępnie co zdajemy na maturze. I cały problem w tym, że jeszcze nie wiem, jak będzie wyglądała moja deklaracja maturalna! Przecież składa się ją dopiero we wrześniu.
Taki problem mam na pewno nie tylko ja, znam osoby w takiej samej sytuacji!
Prawdopodobnie ten blog, nie będzie mówił tylko o przygotowaniach do matury, ale na pewno mój następny rok będzie kręcił się wkoło niej.
Chyba, że pójdę za radą mojego fizyka, który zaproponował mi dzisiaj, żebym poszła do Wyższej Szkoły Gotowania na Parze. ;) Tylko, że ja mam kuchenkę elektryczną. ;P
W głębi duszy, nie chcę jeszcze myśleć o czekającej mnie nauce. Czyż nie milej popatrzeć na pocztówkę, którą wczoraj dostałam?

Przyszła do mnie z Pekinu, od Ning :) Niezwykłą radość sprawia mi wysyłanie kartek w świat oraz oczywiście ich otrzymywanie:)
Osoby pozytywnie nastawione do "pocztówkowania" nie trudno znaleźć. Natrafiłam kiedyś na stronę internetową http://www.postcrossing.com/ , dzięki której co jakiś czas doznaję radości zaglądając do skrzynki na listy. :)
Co prawda do matury trochę ponad rok, ale prawdopodobnie każdy licealista myśli o niej długo na rok przed tym 4 maja. Mam 17 lat i jestem w 2 klasie w liceum. Moja wychowawczyni już w przyszłym tygodniu chce wiedzieć wstępnie co zdajemy na maturze. I cały problem w tym, że jeszcze nie wiem, jak będzie wyglądała moja deklaracja maturalna! Przecież składa się ją dopiero we wrześniu.
Taki problem mam na pewno nie tylko ja, znam osoby w takiej samej sytuacji!
Prawdopodobnie ten blog, nie będzie mówił tylko o przygotowaniach do matury, ale na pewno mój następny rok będzie kręcił się wkoło niej.
Chyba, że pójdę za radą mojego fizyka, który zaproponował mi dzisiaj, żebym poszła do Wyższej Szkoły Gotowania na Parze. ;) Tylko, że ja mam kuchenkę elektryczną. ;P
W głębi duszy, nie chcę jeszcze myśleć o czekającej mnie nauce. Czyż nie milej popatrzeć na pocztówkę, którą wczoraj dostałam?

Przyszła do mnie z Pekinu, od Ning :) Niezwykłą radość sprawia mi wysyłanie kartek w świat oraz oczywiście ich otrzymywanie:)
Osoby pozytywnie nastawione do "pocztówkowania" nie trudno znaleźć. Natrafiłam kiedyś na stronę internetową http://www.postcrossing.com/ , dzięki której co jakiś czas doznaję radości zaglądając do skrzynki na listy. :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)