Chodzenie na zwyczajne lekcje skończyłam już we wtorek, ale żeby nie było zbyt różowo to muszę uczyć się wiersza na pamięć. Lecz czymże jest jedna ballada Mickiewicz (a właściwie pół ballady) w stosunku do 5-6 sprawdzianów? Czas umila robienie kwiatów z krepy, ptaszków z origami i wieńcy z polnych roślin (znalezionych w wielkim mieście!). Do takiej szkoły mogę chodzić częściej;P
I dokładnie tydzień temu byłam na pierwszych "moich" fakultetach z historii. Do tej pory to ktoś inny miał maturę w perspektywie, teraz trzeba zacząć się uczyć naprawdę:D
Dzisiaj dostałam porcję notatek, książek i testów od kumpeli. Ledwo doniosłam je do domu, ale na razie nie będę ich przeglądać od deski do deski, bo teraz
"Pójdźcie, o dziatki, pójdźcie wszystkie razem
Za miasto, pod słup na wzgórek,
Tam przed cudownym klęknijcie obrazem,
Pobożnie zmówcie paciórek."...
Straciłam rachubę, ile tych dni do matury?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz