środa, 4 maja 2011

366 dni do matury...

Nie ma jak bardzo długi weekend:) dziś matury z polskiego, a moja matura za 366 dni! Dzięki temu, że rok 2012 jest przestępny - mam aż 24 godziny do nauki więcej.
Czas upływa mi na odpoczynku u dziadków. Niby mieszkam na wsi ale wieś moich dziadków to zupełnie co innego! W mojej miejscowości mieszka jakieś 11 tysięcy osób... a tu cała gmina liczy pewnie z 5:) Żadnych problemów ze snem, przykładam głowę do poduszki i już odpływam do krainy Morfeusza.
Może tylko pogoda nie dopisuje. Człowiek nastawi się na opalanie a tu w nocy minus 2 stopnie. Euforia ogarnia, po prostu euforia. Na szczęście buraczki, które zasiałam z babcią 2 dni temu nie miały czasu wzejść, i nie zmarzły. Nie mogę odżałować zrudziałych płatków magnolii i kwiatów jabłoni. Z czego ja latem będę robić przetwory? I ukochane kwiaty mojej mamy nie zdążyły zakwitnąć w dominowskim lesie. Jutro wracam do domu i nie zobaczę polan kwitnących konwalii:(
A za 50 minut... "już za rok matura...".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz