... i właśnie dziś mieliśmy spotkanie z dyrekcją dotyczące matur. Dokładniej spotkanie z zdystansowaną panią dyrektor, zakładającą, że z powodu matury wejdziemy jej na głowę*. Prawdopodobnie ma rację, z doświadczenia, zajmuje się maturami już parę dobrych lat.
Trochę szkoda, że dopiero teraz dowiedzieliśmy się różnych rewelacji na temat ustnej matury z języków obcych. O ile pamiętam, w tamtym roku nikt nawet nie wspomniał o jednym egzaminie ustnym na obu poziomach, a na lekcjach przygotowywaliśmy się jak do dotychczasowych matur. A podobno powinniśmy się zapoznać ze strukturą egzaminu na poczętku drugiej klasy i nic już się nie powinno zmieniać. Guzik prawda!
Dostaliśmy krążki* sponsorowane przez jakąś firmę zarabiającą na uczniach ostatnich klas i ich przygotowaniach do majowych zmagań. Podobno dużo przydatnych rzeczy tam jest, ale jeszcze nie zmobilizowałam się żeby się z tym zapoznać.
Au revoir!***
* my maturzyści
**pieszczotliwa nazwa płyty CD, zapożyczona z języka mojej wychowawczyni (i o dziwo nie z esperanto)
***ominął mnie dziś mój "ukochany" jeżyk, więc nadrabiam straty
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz